fbpx

To się już nie zmyje – tatuaż na basenie

Dla posiadacza świeżego tatuażu wizyta na basenie jest bardziej kłopotliwa niż trening na siłowni lub wizyta w domu eks. Ile trzeba odczekać, by móc wrócić do pływania? Jak chronić największy organ ciała przed wpływem chlorowanej lub natlenowanej wody? Czy tatuaż może przeszkadzać w morsowaniu?

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zachowuje się tatuowana skóra na basenie
  • Kiedy wrócić do pływania
  • Czy z tatuażem można morsować

Siostro basen

Wiemy już jak wygląda pielęgnacja świeżego tatuażu, gdy chcemy się wybrać na siłownię. Czy sprawa jest tak samo prosta, jeśli zależy nam na ćwiczeniach lub zabawie w wodzie?

Tu sprawa nieco się komplikuje, bo basen znoszą kiepsko nie tylko nowe, ale i wygojone tatuaże. Chemia używana na sztucznych kąpieliskach musi być zrównoważona pod względem kilku elementów. Należą do nich odpowiednie pH, które nie może być zbyt kwaśne lub zasadowe, ponieważ woda mogłaby być destrukcyjna zarówno dla skóry jak i dla instalacji wodnej. Kolejny element to sposób dezynfekcji wody – chlorowy lub tlenowy. A także chemia przeciwdziałająca grzybom i rozwojowi alg oraz innych mikroorganizmów. Te wszystkie elementy, przy regularnym wpływie na naszą skórę, mogą ją niszczyć.

Fani pływania na pewno znają duże poczucie dyskomfortu, jakim jest pieczenie oczu i swędzenie skóry po dłuższych lub częstych wizytach na kąpieliskach. A przesuszona skóra z tatuażem swędzi kilkukrotnie intensywniej. Dlatego trzeba ją pielęgnować ze ździebko większą pieczołowitością niż macocha dbała o Kopciuszka. 

Ku jezioru

Świeży tatuaż absolutnie wyklucza pływanie. A na basenie to już w szczególności. O ile idąc na siłownię wystarczy dobrze zabezpieczyć świeży tusz, to basen takiej możliwości nam nie daje. Możemy oczywiście starać się pływać z ręką lub nogą uniesioną nad taflą wody, ale ani to komfortowe, ani sportowe, ani rekreacyjne, ani dostojne.

Jeśli jednak kusi nas wizyta na naturalnym kąpielisku, rzece, morzu, jeziorze… to musimy pamiętać o tych wszystkich mikroskopijnych algach, sinicach, glonach, skrętnicach i całej masie żyjątek, jakie panoszą się wśród kropel wody, którym otwieramy drogę do naszego organizmu w postaci otwartej, niewygojonej rany.

Zatem ile powinniśmy czekać? Miesiąc. A co najmniej trzy tygodnie. Bo chodzi nie tylko o powierzchowne odtworzenie naskórka, ale wybudowanie pełnej bariery ochronnej dla naszego organizmu i pozbycia się mikrourazów skórnych.

I choć tatuaże doskonale prezentują się na plaży i w kostiumie to woda ich nie lubi jak sześciolatki brukselki. Możemy oczywiście wpychać na siłę, ale źle się to skończy.

Kubeł zimnej wody

Jak poznać, że jeszcze za wcześnie na kąpiel? Jeśli czujecie, że po wizycie w wodzie wasz tatuaż zaczyna być wypukły. A to znaczy, że skóra jest podrażniona, wysuszona lub została narażona na działanie chemii. Znacie receptę – nie drapać, smarować. Ale to najprostszy i najbardziej klarowny sygnał, dzięki któremu możecie ocenić, czy tusz jest już bezpieczny i dojrzał do pływania.

Czy można zatem morsować z tatuażem? Zdrowy rozsądek odpowiada: można, ale komu by się chciało dać ujście własnemu pragnieniu, by wejść do lodowatej wody?!

Tak naprawdę to nie ma najmniejszych przeciwwskazać co do tej formy, wątpliwej w swym komforcie, rozrywki. Jeśli jednak wyznajecie zasadę, że lód niekoniecznie nadaje się tylko do łyżew i drinków to śmiało możecie się pod nim zanurzyć wraz ze swoimi wygojonymi tatuażami. 

Bo tak naprawdę to nie ma większego znaczenia jakiej temperatury będzie woda, do której wskoczycie. Dla tatuażu najbardziej nieodpowiednia jest po prostu woda z chemią. 

Podsumowanie

Powrót z tatuażem na basen wymaga większej dozy cierpliwości niż szybka przebieżka tudzież wizyta na siłowni. Chlorowana lub natlenowana woda źle wpływa nie tylko na tusz, ale i na całą skórę. A jej dobra kondycja to dłuższe trzymanie barwy, spójność konturów i kolorów oraz się niestarzenie tatuażu. Musicie pamiętać, by z wizytą na basenie wstrzymać się maksymalnie długo, a powrót dawkować, by móc ocenić nie tylko gotowość i kondycję organizmu, ale i największego w nim organu.

Dodaj komentarz