fbpx

Dieta, ciąża, koksowanie – czy tatuaż to wytrzyma?

Co sobie schudnę to sobie przytyję… Utrzymanie równej wagi to wyzwanie trudniejsze do osiągnięcia niż budzenie się bez bólu pleców po trzydziestce. Czy warto i jak planować ozdoby ciała, jeśli boimy się kondycji skóry po ciąży, tyciu, nagłym przyroście mięśni? 

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak szybki przyrost masy ciała wpływa na tatuaż
  • Czy tatuaż zepsuje się do ciąży, przytyciu lub schudnięciu
  • O bliznach i rozstępach na tatuażu

Ogólna kondycja

Triada najpopularniejszych matczynych dobrych rad to: zostaw ziemniaczki, na tyłku se zrób oraz jak to będzie wyglądało na stare lata lub po ciąży? Skóra regularnie dostaje od nas wciry w różnych warunkach – wystawiamy ją na promienie słońca, zatruwamy organizm dymem, śmieciowym żarciem, brakiem ruchu i używkami. A robiąc tatuaż dodatkowo wstrzykujemy sobie pod skórę farbę, którą nasze ziomki limfocyty chcą się pozbyć jak eks z pamięci.

Tatuaż śmiało pokryje niedoskonałości naszej skóry – blizny, rozstępy, przebarwienia i nierówności pigmentu. Jednak co się stanie, gdy te uszkodzenia powstaną na gotowej pracy? Typowo januszowe heheszki ustanowiły jasne zasady – delfin na brzuchu po ciąży zostanie wielorybem. Ten krzywdzący dowcipasek ma w sobie trochę prawdy, ale… co kogo interesuje wygląd naszego ciała? Szczególnie, gdy na ten wygląd nie bardzo mamy wpływ?

Najpierw masa, potem masa

Nasza skóra jest rozciągliwa. Ma to swoje ewidentne plusy dodatnie, ale i plusy ujemne. Nagłe, szybkie i intensywne zrzucanie zbędnych kilogramów sprawia, że skóra już raz rozciągnięta może nie odzyskać swojej jędrności i elastyczności. Podobnie rzecz ma się z szybkim rośnięciem za lat szczenięcych i dużym przyrostem masy mięśniowej. Czyli… skóra może zwiotczeć lub stygrysić się rozstępami. To faktycznie może wpłynąć na kształt i wygląd tatuażu – może on również zostać zniekształcony. Dlatego jeśli planujemy zabawy ze zmianą gabarytu – przygotujmy się do tego zawczasu poprawiając strukturę skóry kosmetykami, ćwiczeniami, itp. Wtedy z mniejszym prawdopodobieństwem pojawią się na niej zmiany, jakie niekoniecznie mogą się nam wydać atrakcyjne. Jeśli to możliwie – poczekajmy z ozdabianiem ciała po osiągnięciu przez nas akceptowalnej formy. Lub polubmy nowy kształt tatuażu – to w końcu wciąż część nas. Bo nawet jeśli z delfina na brzuchu zrobi się murena to przecież pokazuje on drogę, jaką przeszło nasze ciało. To dowód zmiany.

Natomiast jeśli zastanawiacie się czy tatuaż pokryje rozstępy, blizny oparzeniowe i pooperacyjne to tak – pokryje je, ale nie zmieni ich faktury. Sprawi, że będą one dużo mniej lub wręcz zupełnie niewidoczne. 

Podsumowanie

Nasze ciało się zmienia – rośnie, maleje, tyje i chudnie. Nabiera formy, jaką pielęgnujemy w sobie. Tatuaż na rozciągniętej przybraniem na wadze, ciążą i ćwiczeniami skórze nie będzie wyglądał jak kiedyś. Ale tak samo nie będzie on wyglądał świeżo po trzydziestu latach. Tatuaż to opowieść, którą przedstawia nasze ciało. Powinniśmy ją lubić bez względu na kształt, wielkość i konsystencję, jaką przybiera. Bo ważne, żebyśmy je lubili lub zmienili do takiej formy, która wyda się nam atrakcyjna. A jeśli nie mamy na tę formę wpływu – pogodzili się z faktem braku możliwości zmiany i wyrzucili zbędny problem z głowy.