fbpx

Skuteczna egzekucja – jak dogadać się z tatuatorem?

Jak przygotować dobrą egzekucję, żeby potem nie doszło do niechcianej amputacji? Jak rozmawiać z tatuatorem, aby dobrze zrealizować nasz pomysł na projekt? Co pomaga dobrze zrozumieć zamysł, jaki zrodził się w głowie?

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym jest skuteczna egzekucja
  • Jak dogadać się z tatuatorem
  • Co pomoże dobrze zrozumieć pomysł na tatuaż

Ostatnie słowo przez wskazaniem

Pierwsza zasada – nikt nie siedzi w cudzej głowie. Jeśli coś nam po niej chodzi to powinniśmy móc klarownie wytłumaczyć nasz zamysł i po krótce określić, na czym najbardziej nam zależy w tatuażu. Nie może on być tylko zrobiony poprawnie technicznie. Zawsze powinien być odkrywczy, bo nawet oklepany wzór wilka z lasu albo znaku nieskończoności z ulatującymi z dmuchawcem ptakami można przedstawić w sposób odkrywczy i nowatorski. Dlatego nie idźmy z gotowym wzorem – dajmy tatuatorowi pole do interpretacji pomysłu i przedstawienia naszej wizji jego rękoma.

Przywykliśmy interpretować według klucza? Zostawmy to maturzystom. Z pomysłem jest trochę jak z wierszem – na każdego działa inaczej, z czymś innym się kojarzy i co innego będzie znaczył.

Tatuaż nigdy nie wygląda na kartce lub skórze tak, jak wyglądał w naszej głowie z kilku przyczyn. Zaburzeń komunikacyjnych i błędnego przedstawienia samej idei pomysłu. Zaleceń budowy kompozycji i dostosowania jej do naszej anatomii i wreszcie otwartości na interpretację.

Wzorcowy osąd

Powinniśmy być zatem otwarci na wizję artysty. Pamiętajmy, że tatuator nie jest lub nie powinien być rzemieślnikiem, który przeniesie przedstawiony mu wzór jeden do jednego na naszą skórę. Tatuator to twórca, a nie odtwórca – dlatego mówimy o sztuce tatuowania, a nie o odtwarzaniu go. Pomijając kwestie praw autorskich – bo przecież sami możemy doskonale rysować – musimy pozostawić pole do ekspresji człowiekowi, który z naszego ciała zrobi płótno.

Nie wdawajmy się w nieistotne szczegóły – chyba, że te mają dla nas istotne i symboliczne znaczenie. Jednak to wciąż detale, o których warto wspomnieć, ale na pewno nie powinno się na nich fiksować i skupiać. Dobremu tatuatorowi wystarczy określona wizja, wspomnienie stylu, miejsce oraz zarys historii lub uzasadnienie, dlaczego akurat ten wzór jest dla nas ważny.

Nie bójmy się także słów krytyki. Możemy przecież usłyszeć, że wzór jest oklepany, a artysta nie będzie się kajał kolejnym zwielokrotnionym wzorem, jaki noszą wszyscy. Kolejny wilk w lesie, lew w koronie, nutka, czaszka, róża? Umówmy się – trudno nam będzie wybrać coś nowego. Dlatego najważniejsze będzie nowatorskie ujęcie danego pomysłu. I takie jego wkomponowanie, aby nie tylko zdobił nasze ciało, ale przede wszystkim podkreślał naszą pewność siebie i zadowolenie z jego posiadania.

Bez apelacji

Jeśli tatuator stanowczo odmawia wykonania danego wzoru to mamy dwie drogi – zmienić artystę lub zmienić pomysł. I w jednym, i w drugim rozwiązaniu znajdziemy tak samo dużo zalet, jak i wad. Pamiętajmy jednak, że to tatuator jest doświadczonym ekspertem, który doradzi wam, jak dobrze zdobić swoje ciało. Bądźmy zatem gotowi na krytykę, dyskusję, rozwój pomysłu – swoistą burzę kreatywną. Ale starajmy się unikać krytykanctwa. Nieuzasadniona negacja to nic dobrego. Zarówno tatuator, jak i osoba tatuowana powinni unikać argumentacji na poziomie „nie, bo nie”, „twój pomysł jest głupi i ty jesteś głupi”. 

Wypracowanie spójnej komunikacji, asertywność i klarowne przedstawienie swojego pomysłu zaowocują pracą, z której obie strony będą zadowolone. Bo nie chodzi o to, aby iść w zaparte i stać przy swojej idei. I także nie chodzi o to, by pozwolić komuś tworzyć rzeczy, z jakimi trudno nam się będzie identyfikować. Zatem zanim przejdziemy do egzekucji – skupmy się na procesie… myślowym.

Podsumowanie

Tatuaż powinien wyrażać nas. Powinien także podkreślać i przedstawiać pomysłowość oraz kunszt artystyczny. Nasza idea i pełne zaufanie do tatuatora oparte na pewności oraz zrozumieniu sprawią, że będziemy zadowoleni z efektów sesji. Nie bądźmy uparci, ale i nie starajmy się za wszelką cenę walczyć o pierwotny zamysł. Słuchajmy się wzajemnie i przyjmujmy obustronne argumenty. Bo dopiero po czasie może się okazać kto miał rację. Więc lepiej, aby nie nosić na sobie efektów czyichś błędów.